Arkadiusz Skrzypiński Team Sunrise / IZOBLOK Start Szczecin
Blog wiadomości

Mallorca Handbike Tour

Arkadiusz Skrzypiński

Zawsze na koniec sezonu było trochę „prawdziwego” wolnego w domu i „normalne” wejście w przygotowania do następnego sezonu, czyli trenażer plus dużo siłowni.

Tym razem zdecydowałem się na coś innego i wcale nie żałuję. Wyjazd na Majorkę, tam czekało jakieś 20 stopni ciepła i słońce, dużo przyjaciół i nowych znajomych. Wolne popołudnia, a w dzień zawody, które dały wszystkim niesamowitą frajdę.

Niby koniec sezonu (czy jak dla mnie początek), ale jednak ściganko! Trzy etapy Mallorca Handbike Tour. W piątek czasówka w Port de Pollenca, niby nic ciekawego, kilka razy objechać 3 ronda, ale koncentracja potrzebna. A po odpoczynku i kilku lekkich treningach trzeba było dodatkowo uważać, aby sobie krzywdy nie zrobić. Skończyło się 4 miejscem za mistrzem świata Rafałem Wilkiem, przyjacielem z Team Sopur Duńczykiem Kim Kluver Christiansen’em i miejscowym Hiszpanem Paco Fuster Salleras (trzeba zapamiętać to nazwisko). Wyniki.

Mallorca Handbike Tour

Sobota, prawie płaskie 66 km ze startem i metą w Playa de Muro. No i tak kombinowałem na trasie, że ostatnie 10 km przejechałem zasilany siłą woli, bo mięśniami już nie, odcinało uszy i oczy. I zamiast nadrobić straty z czasówki to znów byłem czwarty, zanotowałem kolejne straty (wyniki). Nic to, towarzystwo Ekspert Zdrowia i w niedzielę byłem jak nowy.

Czekało nas ponad 70 km w tym ponad 900 m przewyższenia, dojazd do latarni na Cap Formentor i powrót tą samą trasą. Płaskie było tylko pierwsze (zatem i ostatnie) 17 km, a skoro trzeba było odrobić straty to wypadało zaatakować. Pomimo jazdy z pulsem około 190 uderzeń na minutę udało mi się zauważyć, że trasa przepiękna. Przepaście, drogowe serpentyny, widok na Morze Śródziemne, przejazd przed nieoświetlony wykuty w skale tunel (było światełko na końcu tunelu), rewelacja. Po nawrocie wiedziałem że już straty odrobione i na szczęście towarzyszył mi motocykl z Guardia Civil, mogłem się więc na zjazdach puścić z fantazją (lub bez) i pod te 80 km/h momentami było. Szczęście też było, bo 2x bym się na zakręcie nie wyrobił, ale przyczepności opon wystarczyło. Na mecie z 2 min straty zrobiło 10 do przodu, w klasyfikacji generalnej MH4 awans na drugie miejsce za Rafałem Wilkiem. Trzeci Hiszpan, czwarty Duńczyk. Wyniki.

Fragment trasy MHT 2015, w prawym dolnym rogu widać latarnię. Pod nią nawrót.
Fragment trasy MHT 2015, w prawej strony widać latarnię. Pod nią nawrót.

Młodzi, myślący organizatorzy, wiedzieli co ludziom może być potrzebne. Zapewnili m.in. dobry hotel, idealny dla rowerzystów (Często w hotelach jest pomieszczenie na sprzęt, ale tutaj można było zwariować. Podziemia tylko dla rowerów, bezpieczne, zapięte, zamknięte. Wanna dla rowerów, środki czystości, warsztat, narzędzia, pompki, mechanik i piękny sklep rowerowy NA MIEJSCU).

A sama Majorka? Byłem tam 2gi raz i nie wiedziałem jeszcze wszystkiego co „trzeba zobaczyć”. Podoba mi się ta wyspa, z przyjemnością tam jeszcze wrócę, mam nadzieję że organizatorzy nie mają nas jeszcze dosyć i spotkamy się za rok.

Mallorca Handbike Tour

 
 

Berlin Marathon za nami, dla mnie koniec sezonu

Przygotowania do sezonu były zachwiane, a Mistrzostwa Świata UCI o miesiąc szybciej niż zwykle. Sygnał, że pora kończyć rok pojawił podczas Mistrzostw Polski (2 srebrne medale), Puchar Świata w Południowej Afryce (5 i 7 miejsce) przejechałem siłą woli. Po powrocie do Polski było już tylko zmęczenie i ból, a czekał mnie jeszcze Berlin Marathon.

Mój 11. Berlin, tuż koło Szczecina. 4x na podium, a nigdy tam nie wygrałem. Tym razem jechałem na pełnym luzie, wiedziałem jak jestem przemęczony (było to widać na ostatnich treningach), wiedziałem że tzw. nic nie pojadę. Poinformowałem kolegów z mojego Team Sopur/Quckie, żeby nie jechali na mnie, ani że ja nie dam rady pomóc nikomu.

Team Sopur/Quickie

Niedziela, 8:43 rano, 9 stopni ciepła/zimna. Główna aleja miasta, gwiazdy tego sportu z włoskim Mistrzem Świata Alex’em Zanardi na czele. Najsilniej obstawiony maraton jaki pamiętam. Ja startuję z pierwszej linii, mogę się więc rozgrzewać do samego końca, a nie przez pół godziny marznąć na swoim polu. Start i ubiegłoroczny zwycięzca Holender Jetze Plat wystrzelił jak z armaty. Ja doganiam go jako pierwszy (nie wiem jak to zrobiłem), on wtedy na trochę zwalnia, dojeżdża jeszcze kilku zawodników (Zanardi już nie daje rady) i mamy czołówkę, która gna do mety. Dojechało nas do finiszu siedmiu (na 140 startujących), wyniki.

foto: Andrea Ramsteck
foto: Andrea Ramsteck

start Berlin Marathon

foto: Andrea Ramsteck
foto: Andrea Ramsteck

Przed Bramą Brandenburską (kawałek za nią jest meta) kolejny skok robi Holender, ja „skaczę” za nim dociągając/rozprowadzając przy okazji kolegę z teamu Niemca Vico Merklein’a, który wygrywa o centymetry (bijemy rekord trasy czasem 01:02;32). Ja parując nie daję rady obronić rozpędem podium i tuż przed metą wyprzedza mnie kolejny Niemiec Torsten Purschke. Zanardi ma defekt i jak to powiedział zaczynał maraton na handbike, a skończył na wózku (bo musiał pchać koło przez ostatnie kilometry). Szacunek za to co zrobił. No i mam fantastyczną drużynę. W mojej siódemce dojechał jeszcze Holender Mischa Hielkema, z przygodami trochę po nas Duńczyk Kim Klüver Christiansen, a w kategorii pań pewne zwycięstwo również z rekordem trasy Niemka Christiane Reppe. 

Ostatecznie mam więc 4 miejsce, ale jestem naprawdę zadowolony, bo nie liczyłem na nic. Jechałem z czystym umysłem, na prawdziwym luzie. Znaczy w głowie jest wielki potencjał. Teraz przez dwa tygodnie nawet nie spojrzę na handbike, potem rozpoczynam przygotowania do Igrzysk w Rio, bo w przyszłym roku interesuje mnie tylko jeden start.

 
 

Toskania, tor Imola i Mistrzostwa Polski

Nie mam kiedy, no nie mam kiedy nadrobić zaległości w relacjach. Masa rzeczy na głowie, muszę informacje dawkować przez Twitter. A dużo się działo.

Po Mistrzostwach Świata UCI w Szwajcarii chwila w Szczecinie i kolejny wyjazd. Trochę odpoczynku, trochę zwiedzania i oczywiście trening. Postój w Monachium, a potem już tygodnie w Toskanii. Baza w Montecatini-Terme, treningi na trasach MŚ UCI elity z 2013. Dzień w dzień góry. A z miast Florencja, Piza, Siena, Bolonia, San Marino i kilka innych pięknych miejsc. Wioski gdzie można prosto od producenta kupić np. oliwę.

Obierając kierunek na Polskę miałem przyjemność rywalizować na słynnym torze wyścigowym Imola. Okazją był 1. Montecatone Paracycling, impreza rangi Pucharu Europy UCI. Udało mi się po odjeździe wygrać wyścig ze startu wspólnego (wyniki), ale w czasówce byłem dopiero trzeci (6 sek. za Duńczykiem Christiansenem i 1,5 sek. za Włochem Achenza). Miałem kibiców ze Szczecina i życzliwość Włochów, pomoc fizjoterapeutki z Ekspert Zdrowia, panią doktor i fotografa. W generalce miejsce drugie. 

Foto: Radio Montecatone Web
Foto: Radio Montecatone Web

Chwila w Szczecinie i czas na Mistrzostwa Polski. Piątek to Jazda Indywidualna na Czas w Rzykach. Oryginalna trasa składała się z podjazdu i zjazdu. Niecałe 9 min. wysiłku i srebrny medal 16 sek. za Rafałem Wilkiem i 30 sek. przed Krystianem Gierą (wyniki). Sobota to trening i drobny wypadek zakończony bólem pleców i pominięciem Kryterium w Andrychowie, a niedziela to kolejne srebro ze startu wspólnego i meta za Wilkiem, a przed Wandachowiczem (wyniki). Rok temu były dwa złota, ale jestem zadowolony. Była też scena wyjątkowa, młody chłopak, Paweł Tęcza oddał swoje koło zawodnikowi walczącemu o medal. Fantastyczny pokaz Fair Play, mam nadzieję że Paweł trafi kiedyś do kadry. Mam mało czasu na spotkania z przyjaciółmi, a tutaj był na to cały weekend. Mistrzostwa zakończone kontrolą antydopingową, znaczy Rio coraz bliżej.

Piszę to odpoczywając w Wiśle, jutro wizyta w Krakowie i przelot do Pietermaritzburga w Południowej Afryce na ostatni w tym sezonie etap Pucharu Świata UCI. Będzie transmisja na żywo w internecie.

Puchar Świata UCI (Południowa Afryka)

Europa, Azja, Ameryka Północna, Australia, teraz Afryka. Sport zaprowadził mnie w wiele miejsc, zmienił moje życie.

Podróż z przygodami, z Rafałem Wilkiem. Lot Kraków - Frankfurt, fajnie. A tam strajk pilotów Lufthansa i zamiast 2 godzin spędziliśmy całą noc. Wielki Airbus A380 zabrał nas dopiero rano. Lot nad Saharą, Kongo, Zambezi, lądowanie w Johannesburgu, czyli Republice Południowej Afryki. Niespodzianka kolejna. Mamy bilety na lot do Durbanu ale samolot jest pełny i musimy poczekać na następny lot, do rana.

Durban - Pietermaritzburg już samochodem, czekał na nas trener kadry Jakub Pieniążek. Jak jest? Ta sama strefa czasowa co w Polsce. Wrzesień, czyli kończy się zima. Jednego dnia ponad 30, drugiego tylko 12 stopni. Tam gdzie mieszkają trochę zamożniejsi natychmiast rosną wysokie mury, druty z prądem i kraty w każdym oknie. Gdzie biedni, tam chyba służby porządkowe nie docierają. Na autostradach limit osób na samochód nie obowiązuje. Ile wejdzie na pakę, tyle pojedzie, a pieszych tyle, że aż dziwne że nie ma chodników.

Ludzie napotkani, bardzo mili, pomocni. Jedzenie itd. tanie. Ale przyjechaliśmy się tu pościgać.

Piątek, Puchar Świata UCI, Jazda Indywidualna na Czas. Trasa ciężka, wymagająca, 16 km. Wygrywa Rafał Wilk zapewniając sobie w ten sposób Puchar Świata za 2015. Ja zaliczam przeciętny występ i jestem 7 (wyniki).

Sobota, wyścig ze startu wspólnego, 55,4 km. Trasa fajna, podoba mi się. Niestety pora kończyc sezon, bo organizm w drugiej połowie zaczął odmawiać posłuszeństwa. Długo jechał cały peleton, a gdy pękło to zostały dwie trójki. W pierwszej (kolejność na mecie) był Niemiec Vico Merklein, Rafał Wilk i Belg Jonas van de Steene. W drugiej Francuz Mathieu Bosredon, ja i Australijczyk Nigel Barley. Po rocznej nieobecności, powodem kontuzja, powrócił Joel Jeannot. Wyniki. Organizacja bardzo dobra, żadnych problemów, ich związek kolarski również żyje tą imprezą. Na wiosnę ponownie PŚ, a w 2017 MŚ.

Za dwa tygodnie Berlin Marathon, za rok Igrzyska w Rio. Najpierw musimy dotrzeć do Polski.

Foto: Darren Goddard
Foto: Darren Goddard
Foto: Christiane Reppe
Foto: Christiane Reppe
Foto: Christiane Reppe
Foto: Christiane Reppe

Para-kolarskie Mistrzostwa Świata UCI (Nottwil, Szwajcaria)

Prosto ze Schwarzwald'u w Niemczech kadra Polski przeniosła się do Nottwil w Szwajcarii. Czekała na nas najtrudniejsza trasa MŚ, nic płaskiego, tylko góry. Dla mnie powrót, w 2006 roku w Aigle uczestniczyłem w moich pierwszych MŚ.

Czwartek, ostatni trening i rozwalam moje najlepsze koło. Mój tyłek ratuje największa gwiazda Szwajcarów Heinz Frei. Pomaga mi wszystko naprawić.

W piątek Jazda Indywidualna na Czas. Ciężko opowiedzieć, max od startu, a start na stadionie. Kawałek prawie płaskiego, zakręt w lewo i pod górę. Potem z góry, zakręt w lewo i jeszcze bardziej stromo pod górę. Na szczycie znów w lewo i piekielny zjazd. Na dole (już w mieście) kolejny raz w lewo i prawie płasko do stadionu gdzie czekała meta. Ogromna pomoc ze strony Mariana Kowalskiego, trenera Ani Harkowskiej, który jedzie za mną samochodem, a przy pomocy radia (słuchawki w uchu) dopinguje mnie do jazdy. Mam tu dużo kibiców, ciągle słychać "go, go Arkadius" (od Koreańczyków nawet potem dostałem prezent). 

Meta i pierwszy wynik. Niedługo po mnie dojechał Austriak Thomas Frühwirth i był szybszy (ostatecznie trzeci), potem Francuz (ale wolniej), potem Niemiec Vico Merklein (szybciej, ale ostatecznie drugi) i nasz Rafał Wilk. Zwycięstwo dla Polski, ja ostatecznie czwarty (10. Krystian Giera). Tuż za podium, niby najgorsze miejsce dla sportowca, ale jestem z niego zadowolony (kompletne wyniki). Zadowolony podwójnie, bo prawie nie wystartowałem. Są przypisy UCI i wykorzystuje się je oczywiście maksymalnie. Tym razem trafił się komisarz, który miał inne zdanie. Przyczepił się do mojej osłony na tarczę. Na moje "szczęście" identyczny "problem" miał Frei. Dziwne to bo nasze osłony są lepsze od dotychczasowych. Skończyło się tym że wjechałem na rampę startową z zawałem serca 30 sek. przed wyznaczonym czasem.

Skoro dopuszczono mnie "warunkowo" to miałem mało czasu na dorobienie dodatkowej "osłony". W Szwajcarii jest pełno much i krów ale i techników i pieniędzy. Był sponsor, był technik, problem rozwiązany.

Niedziela, wyścig ze startu wspólnego. Tym razem trzy pętle po tej samej trasie. Gorąco, najlepsi zawodnicy świata. Ciężko znów opowiedzieć. Było dobrze, byłem z przodu, chwilowa blokada, mały kryzys i medale odjechały. Dojechałem na miejscu piątym. Złoto ponownie dla Rafała Wilka, srebro dla Niemca Vico Merklein, brąz dla Francuza Mathieu Bosredon, czwarty Austriak Thomas Frühwirth, ja piąty, szósty Belg Jonas van de Steene, siódmy Zbyszek Wandachowicz (kompletne wyniki). 

Niedosyt ogromny. Chciałem wywalczyć medal. Żadnym pocieszeniem nie jest dla mnie że setki zawodników z całego świata by chciało być na moim miejscu. Że wielu z nich marzy o samym starcie na MŚ. Dla mnie 4. miejsce w czasówce to sukces, 5. w starcie wspólnym to porażka.

W innych kategoriach: dwa złota tandemów dziewczyn Podkościelna/Wnuczek, złoto chłopaków z tandemu Polak/Ładosz i dwa srebra Ani Harkowskiej.  

To wszystko jednak już historia. Niedługo kolejne starty, we wrześniu ostatni Puchar Świata w Południowej Afryce. A za rok Igrzyska w Rio. Trzeba przestawić trening z gór na sprint i walczyć.

Mam wiele podziękowań. Mojej Agusi, rodzinie, przyjaciołom, sponsorom, Team'owi Sopur/Quickie, trenerom, kibicom i wszystkim tym którzy mi źle życzą, bo to właśnie oni dają mi najwięcej siły. Podziękowania bardzo streszczone, bo by potrzebowały osobnego tekstu. Przepraszam i dziękuję wszystkim. 

Piszę to kilka godzin po zakończeniu. Przemyśleń (i zdjęć) będzie jeszcze wiele.

Sponsorzy

IZO-BLOK

Sunrise Medical

Ekspert Zdrowia

ORMA SPORT

Diagnostix

Rudy Project

Gregorio

Rudy Project

Partnerzy

Szczecin

WI ZUT

Start Szczecin

HYPOXICO Altitude training systems

Ministerstwo Sportu i Turystyki

Achilles International

Wyniki 2015
dataimprezamiejscedystansczas
28.09.2015 42. Berlin Marathon (GER) 4. 42 km 01:02:38
12.09.2015 Para-kolarski Puchar Świata UCI, Start Wspólny (Pietermaritzburg, RPA) 5. 55,4 km 01:35:09
11.09.2015 Para-kolarski Puchar Świata UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Pietermaritzburg, RPA) 7. 16 km 00:27:46
06.09.2015 Para-kolarskie Mistrzostwa Polski, Start Wspólny (Wieprz, POL) 2. 53 km 01:35:46
04.09.2015 Para-kolarskie Mistrzostwa Polski, Jazda Indywidualna na Czas (Rzyki, POL) 2. 5,2 km 00:08:31
30.08.2015 1. Montecatone Paracycling UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Imola, ITA) 3. 14,7 km 00:25:03
29.08.2015 1. Montecatone Paracycling UCI, Start Wspólny (Imola, ITA) 1. 44 km 01:28:53
02.08.2015 Para-kolarskie Mistrzostwa Świata UCI, Start Wspólny (Nottwil, SUI) 5. 46,5 km 01:39:08
31.07.2015 Para-kolarskie Mistrzostwa Świata UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Nottwil, SUI) 4. 15.5 km 00:30:37.45
25.07.2015 Para-kolarski Puchar Świata UCI, Start Wspólny (Elzach, GER) 7. 46 km 01:18:47
24.07.2015 Para-kolarski Puchar Świata UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Elzach, GER) 5. 9 km 00:17:44,5
12.07.2015 Para-kolarski Puchar Europy UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Vrátna, Słowacja) 1. 9 km 00:20:01
11.07.2015 Para-kolarski Puchar Europy UCI, Start Wspólny (Vrátna, Słowacja) 1. 36 km 01:10:46
05.07.2015 13. Heidelberg MaxiMarathon (GER) 2. 44 km 01:02:51
27.06.2015 EHC Louny, Kryterium (CZE) 4. 1h + 1 okrążenie 01:05:49
27.06.2015 EHC Louny, Jazda Indywidualna na Czas (CZE) 2. 15 km 00:23:54
15.06.2015 UCI Parakolarski Puchar Świata, Start wspólny (Yverdon-les-Bains, SUI) 8. 43,6 km 01:36:05
06.06.2015 UCI Parakolarski Puchar Świata, Start wspólny (Maniago, ITA) 5. 63,9 km 01:42:59
05.06.2015 UCI Parakolarski Puchar Świata, Jazda Indywidualna na Czas (Maniago, ITA) 16. 12,5 km 00:22:09
31.05.2015 Para-cycling Weekend Utrecht, Start wspólny (NED) 2. 55,3 km 01:26:43
30.05.2015 Para-cycling Weekend Utrecht, Jazda Indywidualna na Czas (NED) 5. 23,7 km 00:37:03
25.05.2015 Cologne Classic, Kryterium (Kolonia, GER) 2. 41,8 km 01:04:22
23.05.2015 Cologne Classic, Jazda Indywidualna na Czas (Kolonia, GER) 6. 20 km 00:32:06
09.05.2015 Mannheim Marathon (GER) 2. 26,2 km 00:41:20
02.05.2015 Memoriál Karla Raise 2015 Počerady – Louny (CZE) 4. 14 km 00:21:06
26.04.2015 3. Orlen Warsaw Marathon (Warszawa, POL) 2. 20,5 km 00:32:30
19.04.2015 14. Cracovia Maraton (Kraków, POL) 2. 21 km 00:39:06
04.04.2015 EHC Rosenau (FRA) 5. 44 km 01:09:04
15.02.2015 6. Vuelta Playa Blanca (Lanzarote, Wyspy Kanaryjskie, ESP) 9. wyścig integracyjny jazda drużynowa
14.02.2015 1. Salinas Race (Lanzarote, Wyspy Kanaryjskie, ESP) 7. 00:11:25 Jazda Indywidualna na Czas