Arkadiusz Skrzypiński Team Sunrise / IZOBLOK Start Szczecin
Blog wiadomości

Walka o Puchar Świata zakończona

Siedzimy w Hiszpanii już prawie tydzień, codziennie upał, ponad 34 C i bardzo suche powietrze (wilgotność poniżej 30%). Ostanie trzy dni w okolicach Segovii to rywalizacja o Parakolarski Puchar Świata UCI

Piątek, Jazda Indywidualna na Czas

22 płaskie kilometry, w każdej ze startujących grup sensacyjne wyniki. W naszej z przeciętną prędkością ponad 42 km/h zwyciężył Austriak Thomas Frühwirth (ścigaliśmy się z nim ostatnio na Słowacji), drugi był Rafał Wilk, a trzeci Australijczyk Nigel Barley. 11. Krystian Giera, 17. Zbigniew Wandachowicz, a ja jeszcze dwa oczka niżej. Żaden z nas nie mógł być zadowolony. Każdy liczył na więcej (wyniki).

W innych grupach: tandem Iwona Podkościelna z Aleksandrą Wnuczek trzecie, Renata Kałuża druga (WH3), a Anna Harkowska wygrywa (WC5).

Sobota, wyścig ze startu wspólnego

Sucho, sucho, sucho. Co chwilę spieczone usta, język jak kołek. Czekało na nas 60 km, pięć pętli z 8% podjazdem po bruku. Start grupy i co chwilę coś trzeszczy, walka o miejsca od samego początku, kilku zawodników w taki sposób się eliminuje. Pierwszy  kostka i handbike polskiego faworyta Rafała Wilka nie wytrzymuje, pęka widelec. Zamieszanie i na czele zostaję tylko z dwoma Niemcami (jeden to przyjaciel z mojego Team Sopur) i jednym Australijczykiem. Wiedzieliśmy że z tyłu zostali bardzo silni Francuzi z Joel'em Jeannot na czele. Nie musieliśmy więc zamienić nawet pół zdania, pracowaliśmy zgodnie przez cały czas. Na szczęście dużo ludzi stało z wodą i nas polewało.

Warunki zrobiły swoje, na przedostatnim podjeździe się rozdzieliliśmy. Niemcy wypracowali błyskawicznie przewagę, a ja urwałem się Australijczykowi co dało mi trzecie miejsce na podium. Rafał Wilk pomimo wielkich kłopotów dojechał 11., Zbyszek Wandachowicz 16., a Krystian Giera 19. (wyniki). Puchar Świata we francuskich rękach Joel'a Jeannot.

W innych grupach na podium ponownie tandem Iwona Podkościelna z Aleksandrą Wnuczek, oraz Renata Kałuża (drugie miejsce zapewniło jej końcowe zwycięstwo w Pucharze Świata).

Segovia, podium

Niedziela, Jazda drużynowa, sztafeta

Razem 12 km, bardzo niebezpieczna trasa. Niestety złośliwość rzeczy martwych. Mało do opowiedzenia, ponownie gorąco. Startuję na pierwszej zmianie, w ostatni zakręt (ponownie kostka) wprowadzam Polskę na trzeciej pozycji za Włochami i Holendendrami. Pęka przerzutka, myślę że to jakieś inny problem, na zmianę wyjeżdża Renata Kałuża, po niej Robert Nowicki. Następnie znów ja, gubię jednak łańcuch komletnie, nie mogę ukończyć zmiany. Jedyne co mogę to przeprosić Renatę i Roberta. Szkoda, była szansa na dobre miejsce (wyniki).

Przed każdym startem pełno pracy miał trener reprezentacji Tomasz Bartosik. Zmiany kaset, opon, logistyka transportu (nie jest łatwo zapanować nad wszystkim mając do dyspozycji jednego busika). Ja bardzo dużo tym razem ryzykowałem. Moja ostania wizyta w siedzibie Sunrise Medical w Niemczech zaowocowała nowym handbike Sopur (bardzo dziękuję polskim przedstawicielom, jak i pracownikom tam na miejscu!). Ciągle trzeba jeszcze poprawić kilka rzeczy (będzie na to czas), jednak czułem w kościach że pomimo tylko kilku treningów z nowym sprzętem mogę zaryzykować i zabrać go na Puchar Świata.

Sprzęt sprzętem, ale jestem również bardzo dobrze przygotowany fizycznie przez dr Jacka Świata z ORMAsport, zaczynam tolerować upał, z którym zawsze miałem kłopot. O przedstartowy spokój najlepiej dbał trener kadry Tomek Bartosik (na niego można liczyć).

Następny start na koniec sierpnia. Parakolarskie Mistrzostwa Świata UCI (Greenville, Południowa Karolina, USA). Teraz każdy zawodnik znika szlifować formę, poprawiać sprzęt. Każdy detal ma znaczenie. Medali kilka, zainteresowanych wielu.

 
 

Na Słowacji pojedynek polsko-austriacki

 Arkadiusz Skrzypiński na trasie PE UCI

W tak pięknych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnych kadra Polski lubi jeździć w słowackie góry. Tradycyjną okazją jest Parakolarski Puchar Europy UCI w miejscowości Vrátna i był to nasz ostatni sprawdzian przed Pucharem Świata, który czeka nas już za dwa tygodnie w hiszpańskiej Segovii.

Sobota, 22C, bardzo dobra pogoda, bardzo ciężka trasa składająca się z 9 podjazdów i 8 zjazdów, zero płaskiego, 4 pętle, 2 nawroty, 1 zakręt 90 stopni, 36 km. Start pod górę, na prowadzenie wychodzą Austriacy. Jeszcze przed szczytem Polacy wychodzą na zmianę, na zmianę zabraliśmy ze sobą zbyt dużo emocji, bo peleton się rozpada. Z bezpieczną przewagą prowadził Rafał Wilk, ja z bezpieczną nad reprezentantem Austrii Thomas'em Frühwirth, a on nad grupką z kolejnym Austriakiem i naszymi Krystianem Gierą, i Zbigniewem Wandachowiczem. I tak do mety. W sportowej atmosferze, ale wyścig bez większej historii, szkoda tylko że podobnie jak podczas ostatniego Pucharu Europy we Włoszech nie dopilnowaliśmy aby zająć całe podium. W Rywalizacji pań w swoich grupach wygrywały Renata Kałuża, Anna Harkowska, a także tandemy pań i panów (wyniki).

Niedziela, cieplej, Słońce, Jazda Indywidualna na Czas, wystawa kasków do czasówki. Trasa podobna, 11 km, 1 pętla, 3 zjazdy, 2 podjazdy. Jeszcze mniej do opowiadania, na podium zamieniam się z Austriakiem. Wymienię zatem jedynie tych reprezentantów, których klubem jest K. S. I. Start Szczecin. 1. Rafał Wilk, 3. Arkadiusz Skrzypiński, 4. Krystian Giera, 7. Zbigniew Wandachowicz (wyniki). Polaków było więcej (kandydatów do reprezentacji), z tej okazji na nudę nie cierpiał trener kadry Tomasz Bartosik, zawsze można było przy czymś pomoc, coś doradzić.

Zostało parę treningów i witaj Hiszpanio, Polska przybywa.

podium PE UCI

 
 

Raz na wozie, raz pod wozem

Kolejny weekend w którym działo się bardzo dużo. Ruszyłem w noc z czwartku na piątek. Niemcy, las, ciemno i nagle widzę kobietę w czerwonej sukience spacerującą po autostradzie. Na szczęście chwilę wcześniej mijałem policję, która zakładam że się nią zaopiekowała (na końcu też będzie o autostradzie).

Dzień to wizyta w siedzibie Sunrise Medical, gdzie odebrałem nowy Quickie / Sopur Xenon (wersja lepiej dostosowana do polskich chodników). Testowałem również kolejną ramę Shark RS, na efekt końcowy muszę jednak trochę poczekać. Dzień zamknięty w Elzach (Schwarzwald) z 1000 km na liczniku gdzie w sobotę i niedzielę odbył się Parakolarski Puchar Europy UCI, a zarazem Mistrzostwa Niemiec. Próba generalna przed Pucharem Świata, który odbędzie się tutaj w przyszłym roku.

Sobota, Jazda Indywidualna na Czas. 9,5 km pod górę. Trasa bardzo fajna, dałem z siebie wszystko, na mecie długo jeszcze szukałem powietrza. Niestety wynik jak zawsze w czasówce, dopiero 5 miejsce w swojej grupie (komplet wyników). Galeria zdjęć autorstwa Ilony Reinert.

Niedziela, kryterium 32 km na pętli 3,2 km (10x) po miasteczku, masa wąskich zakrętów. Nie wyobrażam sobie na tej trasie PŚ 2015. Pojechałem najsłabszy wyścig w tym roku. Kłopoty z oddychaniem, alergia alergią, ale powinienem pojechać dużo lepiej. Znów piąte miejsce. Pojechałem tam po punkty UCI i tak wyszło że generalnie (liczyły się oba starty) dostanę punków za miejsce trzecie (inni zawodnicy namieszali jeszcze lepiej, wyniki). Dwukrotnie wygrywa (i przy okazji zostaje Mistrzem Niemiec) przyjaciel z Team Sopur Vico Merklein. Galeria zdjęć Ilony Reinert.

Powrót też nie był nudny. Dużo czasu na analizę błędów, wyciągnięcie wniosków, dalsze plany, a tu znowu noc, 60 km do Szczecina, sprawdzam, czy pani w czerwieni się nie kręci, ograniczenie prędkości i nagle jakiś lwb przebiega przez jezdnię, w tym czasie wyprzedza mnie auto, lwb zmienia zdanie, zawraca i wpada na mnie, tzn. na chłodnicę. No i postałem jeszcze 2 h w lesie czekając na lawetę sympatycznie rozmawiając z ubezpieczycielem.

Elzach UCI

 
 

O chęci poprawy wszystkiego

Zaczynamy przygodę ze sportem, podoba nam się, wpadamy po uszy, robimy postępy w tempie geometrycznym. Zaczynamy pytać znajomych: Jak trenować? Po pewnym czasie rady nie wystarczają, przestajemy się poprawiać. Szukamy trenera, powstaje pierwszy prawdziwy „plan”, robimy kolejne postępy i znów się zatrzymujemy. Inwestujemy w lepszy sprzęt, znów postępy i znów się zatrzymujemy. Zaczynamy wymieniać komponenty sprzętu, zaczynamy panikować, szukać detali, czytamy o sportowych dietach, myślimy o zmianie trenera, dietetykach, fizjologach, sprzęcie, wariujemy.

Myślimy, wiemy, mamy, ale najmniej zajmujemy się tym co mamy najbliżej, przez 24h, samym sobą. Inwestujemy w „odchudzenie sprzętu”, a sami wozimy np. ekstra 3 kg tłuszczu.

Przerysowałem trochę, ale często tak jest, w każdym sporcie. Jest to jednak jakaś ścieżka, można z nią trafić na szczyt (tylko nie panikować). Młodzi zawodnicy często na „dzień dobry” dostają to co najlepsze, ciężko ich potem zmotywować do pracy, bo bardzo wcześnie potrzebują już tylko tych detali, a ciężko coś dobrego poprawić. Przykładowo piłkarzy (przepraszam za pierwsze skojarzenie) dowartościowuje się nawet nazewnictwem. Skończyły się czasy gdy drugoligowiec był drugoligowcem, bo przecież teraz to „Pierwsza Liga”. Wyżej już tylko Ekstraklasa, tylko jak się ją będzie oglądało po wyjątkowych Mistrzostwach Świata jakie mamy teraz?

W moich „lepszych już” czasach trener/motywator przedstawił mi tabelę z innymi zawodnikami w tle. Analizowaliśmy ich oceniając co jeszcze mogą poprawić. Ja byłem ostatnią pozycją w tym wykresie i było tam najwięcej do poprawienia, najwięcej dróg do poszukiwania cennych sekund, kilometrów. Od tamtej pory minęło już sporo lat, a dalej mam coś do poprawienia. I to mnie motywuje do dalszej pracy. Byłem Mistrzem Świata, nikt mi już tego nie odbierze, ale co z tego? To tylko historia.

Moja droga była ciężka, nikomu jej nie życzę, ale i ona pokazuje że można zaczynać od zera. Kilka lat czekałem na swój/własny/wymarzony sprzęt. Nasłuchałem się „dlaczego to ja mam jeszcze czas”. Czas musiałem mieć, 17 lat czekałem na swoje pierwsze Igrzyska, wiele razy chciałem to wszystko zostawić. Wytrwałem.

Dzięki sportowej przygodzie, sponsorom najeździłem się po świecie. Nie istniała kadra Polski, prawie wszędzie byłem sam, trzeba było „zmieniać ścieżkę językową”. Dało mi to bardzo dużo obserwacji, myślę że dzięki temu mogę prowadzić lepiej swoje życie.

Sport i życie idą ze sobą w parze. Nauczyłem się działać, nie toleruję zwrotu „na to potrzeba czasu, nie da się teraz”. Moim zdaniem się da, trzeba tylko chcieć, może pomysł nie wypali, ale nie przekonamy się nim nie spróbujemy.

Tak jak w sporcie szukamy detali, tak i w codzienności można je poprawiać. Czy wiele potrzeba na zwykłym skrzyżowaniu, aby w czasie gdy wszystkie auta muszą stać piesi mieli zielone? (znam taką wielką krzyżówkę) Małe coś o czym ludzie szybko zapomną, ale ułatwi życie.

Uważam, że na początku przygody sportowej powinno się uczyć techniki, nie pozwalać na „zły ruch”, że „dobra, dobra, potem się nauczy, poprawi”. W życiu? Np. można zrobić w lesie oczywiście z kostki brukowej ścieżkę rowerową. Tylko jak ona będzie wyglądać za kilka lat wypchana przez korzenie? Nie łatwiej (dalekosiężnie) wylać dobry asfalt? Czy jest sens remontować ulicę wiedząc, że za 2 miesiące wejdzie następna ekipa, która wszystko rozwali bo będzie wymieniać rury? Wszędzie potrzeba planu, tak jak w sporcie. Postęp małymi krokami.

Ale może się mylę, może się nie znam. Jak to Łona mówił: To nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy.

Ciężki, niestety trochę pechowy weekend

Piątek, 3 rano (w nocy znaczy?)

800 km w stronę Malsch, do siedziby Sunrise Medical. Czas poświęcony przygotowaniom mojego nowego handbike, a skoro to Sopur to można się spodziewać czegoś co inni producenci będą intensywnie podglądać. Następnie ciekawy dzień (towarzyszy mi Agnieszka z Ekspert Zdrowia) w pięknym mieście Mannhiem, gdzie w…

… sobotę o 17:30 ruszyliśmy na trasę SAP Arena Marathon Mannheim.

Team Sopur

Jako team mieliśmy oczywiście kilka planów do zrealizowania, niestety dość szybko musieliśmy coś zmieniać. Już na pierwszym zakręcie (nowa, bardzo kręta, niebezpieczna trasa) leżał nasz duński zawodnik (Kim). Razem z pozostałymi w czubie kolegami: Holendrem (Mischa) i Niemcem (Vico) staraliśmy się rozegrać nasz plan. SAP jako tytularny sponsor maratonu ma coś do powiedzenia, wymyślono przejazd przez wielką sportową halę gdzie na zmianę odbywają się różne koncerty i mecze hokejowe, czy piłki ręcznej (zakładam że fani tego sportu klub Rhein-Neckar Löwen znają dobrze). Zatem fajnie było przodować w maratonie w tej „mrocznie” oświetlonej hali widząc całą grupę handbike na telebimach.

Na trasie kraks pełno, jadę zatem z przodu (najbezpieczniej), ostatni zakręt przed metą i robię coś (do teraz nie wiem co, powinienem dostać wideo z tego momentu) że jestem 20 metrów z tyłu i tracę szansę na zwycięstwo. Na całe szczęście jest jeszcze Vico Merklein, który wygrywając ratuje cały team, drugi Ludovic Narce (FRA), a trzeci Bernd Jeffré (GER), ja czwarty (komplet wyników). Trudno, taki sport. Tutaj dużo fajnych zdjęć której autorem jest Ilona Reinert, a tutaj zdjęcia autorstwa Brigitte Neuske.

Team Sopur

Wspólna kolacja i…

… niedziela, pobudka o 3 rano i w drogę 300 km na północ (pod holenderską granicę prawie) do Duisburga. 8:00 rano start kolejnego Rhein-Ruhr-Marathon Duisburg.

Teoretycznie zadanie wydawało się łatwiejsze, najgroźniejsi rywale również startowali kilkanaście godzin wcześniej. Im więcej zmęczenia tym my jesteśmy silniejsi. Bardzo dobra organizacja, bardzo dobrze zabezpieczona trasa, wielkie żółte tablicę wskazujące wszelkie niebezpieczeństwa jak zwężenie trasy, czy stopień trudności zakrętu. Niestety, 9 km, przebijam oponę i na kapciu turlam się w stronę stadionu MSV Duisburg gdzie na murawie wyznaczono nam metę. Nie mogę pomóc drużynie, wiem jednak że jadą doskonale. Niestety fatalny upadek na ostatnim zakręcie (już na murawie stadionu) zabiera nam kompletne podium. Na szczęście przytomność zachowuję Vico i zgarnia drugie zwycięstwo (komplet wyników). A tutaj fotogaleria Josef'a Oemmelen, a tutaj autorstwa Herbert'a van Dam.

W auto i kierunek do domu (700 km i Emv trzymało mnie na chodzie). Następne starty dopiero w weekend 14-15.06. Czas skończyć moją pechową serię:

  • 09.05. Puchar Świata UCI w Jeździe Indywidualnej na Czas (Włochy), rozbijam się na barierce.
  • 10.05. Drugi dzień PŚ, nie mogę wystartować (uszkodzony sprzęt nie jest jeszcze gotowy)
  • 18.05. Cracovia Maraton (drugie miejsce podium), jazda z uszkodzonym kołem.
  • 24.05. 300 km Mecklenburger Seen Runde, wymiana koła i dorobione gratisowo kilometry zabrały podium (4 miejsce)
  • 31.05. Mannheim Marathon, błąd na ostatnim zakręcie kosztuje podium (4 miejsce)
  • 01.06. Duisburg Marathon, przebita opona.

Czas to przerwać.

Ekspert Zdrowia / Team Sopur

 
 

Sponsorzy

IZO-BLOK

Sunrise Medical

Ekspert Zdrowia

ORMA SPORT

Diagnostix

Rudy Project

Gregorio

Rudy Project

Partnerzy

Szczecin

WI ZUT

Start Szczecin

HYPOXICO Altitude training systems

Ministerstwo Sportu i Turystyki

Achilles International

Wyniki 2015
dataimprezamiejscedystansczas
28.09.2015 42. Berlin Marathon (GER) 4. 42 km 01:02:38
12.09.2015 Para-kolarski Puchar Świata UCI, Start Wspólny (Pietermaritzburg, RPA) 5. 55,4 km 01:35:09
11.09.2015 Para-kolarski Puchar Świata UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Pietermaritzburg, RPA) 7. 16 km 00:27:46
06.09.2015 Para-kolarskie Mistrzostwa Polski, Start Wspólny (Wieprz, POL) 2. 53 km 01:35:46
04.09.2015 Para-kolarskie Mistrzostwa Polski, Jazda Indywidualna na Czas (Rzyki, POL) 2. 5,2 km 00:08:31
30.08.2015 1. Montecatone Paracycling UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Imola, ITA) 3. 14,7 km 00:25:03
29.08.2015 1. Montecatone Paracycling UCI, Start Wspólny (Imola, ITA) 1. 44 km 01:28:53
02.08.2015 Para-kolarskie Mistrzostwa Świata UCI, Start Wspólny (Nottwil, SUI) 5. 46,5 km 01:39:08
31.07.2015 Para-kolarskie Mistrzostwa Świata UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Nottwil, SUI) 4. 15.5 km 00:30:37.45
25.07.2015 Para-kolarski Puchar Świata UCI, Start Wspólny (Elzach, GER) 7. 46 km 01:18:47
24.07.2015 Para-kolarski Puchar Świata UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Elzach, GER) 5. 9 km 00:17:44,5
12.07.2015 Para-kolarski Puchar Europy UCI, Jazda Indywidualna na Czas (Vrátna, Słowacja) 1. 9 km 00:20:01
11.07.2015 Para-kolarski Puchar Europy UCI, Start Wspólny (Vrátna, Słowacja) 1. 36 km 01:10:46
05.07.2015 13. Heidelberg MaxiMarathon (GER) 2. 44 km 01:02:51
27.06.2015 EHC Louny, Kryterium (CZE) 4. 1h + 1 okrążenie 01:05:49
27.06.2015 EHC Louny, Jazda Indywidualna na Czas (CZE) 2. 15 km 00:23:54
15.06.2015 UCI Parakolarski Puchar Świata, Start wspólny (Yverdon-les-Bains, SUI) 8. 43,6 km 01:36:05
06.06.2015 UCI Parakolarski Puchar Świata, Start wspólny (Maniago, ITA) 5. 63,9 km 01:42:59
05.06.2015 UCI Parakolarski Puchar Świata, Jazda Indywidualna na Czas (Maniago, ITA) 16. 12,5 km 00:22:09
31.05.2015 Para-cycling Weekend Utrecht, Start wspólny (NED) 2. 55,3 km 01:26:43
30.05.2015 Para-cycling Weekend Utrecht, Jazda Indywidualna na Czas (NED) 5. 23,7 km 00:37:03
25.05.2015 Cologne Classic, Kryterium (Kolonia, GER) 2. 41,8 km 01:04:22
23.05.2015 Cologne Classic, Jazda Indywidualna na Czas (Kolonia, GER) 6. 20 km 00:32:06
09.05.2015 Mannheim Marathon (GER) 2. 26,2 km 00:41:20
02.05.2015 Memoriál Karla Raise 2015 Počerady – Louny (CZE) 4. 14 km 00:21:06
26.04.2015 3. Orlen Warsaw Marathon (Warszawa, POL) 2. 20,5 km 00:32:30
19.04.2015 14. Cracovia Maraton (Kraków, POL) 2. 21 km 00:39:06
04.04.2015 EHC Rosenau (FRA) 5. 44 km 01:09:04
15.02.2015 6. Vuelta Playa Blanca (Lanzarote, Wyspy Kanaryjskie, ESP) 9. wyścig integracyjny jazda drużynowa
14.02.2015 1. Salinas Race (Lanzarote, Wyspy Kanaryjskie, ESP) 7. 00:11:25 Jazda Indywidualna na Czas